Te ciągłe zmiany pogody, ta nieustająca zmiana ciśnienia, skacząca jak szalona temperatura ujawnia u mnie natychmiast w głowie chęć na głupoty, na zrobienie czegoś takiego, czego nie robię na co dzień. Bardzo jestem ciekaw, czy na to jest jakaś mądra nazwa, czy odpowiedni lekarze ją rozgryźli i jak się jej pozbyć. Zachodzi też pytanie, czy to mi w czymś przeszkadza, a może to jest to, co mi jest potrzebne. Na pewno nie lubię być smutnym, no bo kto sam o sobie powie, że lepiej się czuje, będąc smutasem w depresji. Tutaj stwierdzam z całą stanowczością, że do takiego stanu lgnie tylko idiota… Dzisiejszy dzień, południe, początek marca, 21 stopni przy oknie, tylko wyjść i roznegliżować się, porobić na podwórku, czy też w mieście pobyć na balkonie. Rano o godzinie 5.00 było minus 9 stopni w tym samym miejscu. I co ? Pogoda szaleje i mnie podpowiada, rób to samo. Łatwo się mówi, zaszalej, zmień coś, bądź dziś inny. Ale jak się do tego zabrać? Nie prowadzę na co dzień bogatego życia towarzyskiego, po prostu mam bardzo ograniczoną tolerancję na palantów i kłamliwych ludzi. Nawet śmiem powiedzieć, że tu na mojej wsi jest pewna pustka i jedyną żywą istotą, którą mam zaszczyt tolerować, chociaż to bardzo za duże słowo tolerować, jest kot gnojek. To moje kocisko ma, jakby siódmy zmysł i wie, kiedy przyjść do kuchni, wie też jak uśpić moją czujność i zawsze wybierze tę chwilę, gdy nie zwracam uwagi, zagapię się i nie zachowam należytej ostrożności, by mi coś dobrego podprowadzić… Bardzo lubię historię tą daleką, głębokie średniowiecze, ale i opowieści dajmy na to moich przodków. Co tam przodków, ale i to, co sam napisałem, po jakimś czasie powoduje, że się uśmiechnę… Muszę się podzielić taką przygodą, która wydarzyła się mojemu ojcu. Działo się to w Krakowie. Razem z kilkoma kumplami przed seansem wstąpili na tak zwanego jednego. Gdy już dotarli na sale byli na lekkim rauszu. Ojciec zaczął bardzo głośno afiszować się,oraz bardzo głośno krzyczał, że był na Westerplatte. . Zaczął też wszystkich informować o tym, co się stało… I co się wydarzyło? Otóż wyjebali go z kina…
