Bernard podbiegł do mnie na ulicy.

Zasapany, spocony, bez ładu i składu, z szybkością karabinu maszynowego zaczął mnie zasypywać słowami,

tak, że prawie nic z tego nie mogłem zrozumieć.

Nie mogąc pojąć, o co chodzi, delikatnie położyłem mu swój palec na jego ustach.

Stanowczo kazałem mu się zamknąć.

„Zamknij tego ryja”! -to były najuprzejmiejsze słowa, które wyszły z moich ust.

Gdy troszkę się uspokoił, zagadnąłem do niego, co się stało.

„Mam randkę jutro”- wyleciało z jego gardła.

RATUJ !!!!

Dlaczego właśnie mnie wybrał na doradcę, było w tamtym momencie zagadką.

Poczułem się troszkę połechtany.

Wiedziałem z góry, że moje rady, które mu podsunę, będą dla niego nie lada wyzwaniem.

Po pierwszym szoku i powolnym oswajaniem się z tym tematem zacząłem zadawać pytania.

Jakim cudem udało mu się poderwać panienkę?

Było to wszystko dla mnie dziwne, a zarazem tajemnicze.

Postanowiłem się trochę więcej dowiedzieć.

Przecież zostałem powiernikiem.

„Wiesz o tym, że mam telefon od jakiegoś czasu”?-zapytał

Każdy na ulicy o tym wiedział, bo to był temat numer jeden przez jakiś okres, gdy się z nim spotykaliśmy.

Każda rozmowa z nim zaczynała się od tego, że podawał nam swój numer.

Powiedział, że wieczorem zadzwoniła do niego kobieta,

Podała mu swoje imię i nazwisko.

Nalegała na to, by się z nim spotkać i powiedziała, że odmowa nie wchodzi w rachubę.

Sam fakt, że była bardzo miła i mówiła pięknie, zrobił na nim piorunujące wrażenie.

Jej głos do tej pory słyszy w swojej głowie.

„Chyba się zakochałem „stwierdził.

Jutro o godz. 11 ma być u niego w domu.

W tym momencie już wiedziałem wszystko, ale robiłem dobrą minę do złej gry.

Daj mi więcej danych, bym mógł coś doradzić-powiedziałem.

Z całkowicie poważną miną brnąłem w dalszą rozmowę.

Powiedz mi przynajmniej jak wygląda, jakie ma włosy, jakiej jest tuszy.

„Po głosie wnioskuję, że musi być piękna”- tyle tylko mogłem się od niego dowiedzieć.

Jak po tak skąpych wiadomościach mogłem cokolwiek mu doradzać.

Czułem, że nie jestem tym, który powinien mu cokolwiek proponować.

Inaczej młodzi teraz rozmawiają.

Wpadłem na genialny pomysł, gdy zobaczyłem jego sąsiadkę.

Zagadnąłem do niej całkiem poważnie, poprosiłem o pomoc.

Pani Mariola, wesoła kobieta, a zarazem szybko uświadomiona przeze mnie

w mgnieniu oka pojęła o co chodzi i weszła w biegu w temat.

Mieszka naprzeciw niedoszłego randkowicza i do tego lubią się.

Zadowolony, że zwaliłem na kogoś innego doradztwo sercowe, oddaliłem się.

Zrobiłem to tak delikatnie i szybciutko jak tylko się dało.

Zdążyłem jeszcze uchwycić mały urywek rozmowy.

Było tam coś o prądzie.

Teraz myślę o tym, gdzie on, biedak, założy te panele słoneczne.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, brogsy i trawa

Lubię to!

Komentarz

Udostępnij