Bernard dzisiaj od samego rana wprowadził mnie w bardzo dobry nastrój.
Spotkanie z nim rozbawiło mnie okropnie.
Lubię go za to, jakie ma spojrzenie na życie, za jego wywody, a najbardziej za te głupoty, które wygaduje.
To ,że pieprzy farmazony jest tak piękne i pozbawione całkowicie sensu i sprawia, że kilka dni myślę o tym, co on przez to gadanie, poplątane, chaotyczne, bez oddechu wygaduje.
Za każdym razem wychodzi mi coś innego.
Jego dziecinna łatwowierność to inna sprawa, bo któż, jakby nie on uwierzy w taką brednię, którą z innym kolegą przy nim roztrząsaliśmy.
Już postaram się w skrócie opisać, co się zdarzyło.
Przychodnia zdrowia, ambulatorium, szczepienie na COVID, kolejka ,dość dużo ludzi.
Wchodzi uśmiechnięty Bernard.
Wita się z nami.
Mój kolega (który jest jemu nieznany) po pewnym czasie wchodzi do szczepienia.
Nadmienię ,że jest on nad wyraz wesołym człowiekiem. Znam go z tego , że lubi szokować
Po chwili kolega wychodzi, kulejąc.
Czekałem co wypali. Nie zawiodłem się?
Na moje pytanie :”co się stało ?”-głośno odpowiedział :”Nikt mnie nie poinformował, że czwarta szczepionka na COVID-a jest bita w piętę”.
Pociągnąłem ten temat na poważnie ,a Bernard się temu przysłuchiwał.
Nawet nie zauważyłem, kiedy się oddalił.
Obaj z kolegą byliśmy pewni, że zwiał ze strachu.
Ale jakie było nasze zdziwienie, gdy po chwili przybiegł zziajany.
Na moje pytanie, gdzie był odpowiedział, „W kiblu byłem nogę umyć”.
Kolega zauważył ,że sznurowadło było nie zawiązane u prawego buta,( nadmienił, że szczepią w lewą i tylko lewą nogę).
Wszyscy ludzie w przychodni w tym momencie gruchnęli śmiechem.
Ja patrzę, a on biegnie w kierunku wyjścia ile tylko ma sił w nogach.
Czy wrócił? Tego nie wiem!
Zapraszam na mojego bloga

Lubię to!
Komentarz
Udostępnij