Bernard, gdy go dzisiaj spotkałem był bardzo pobodzony. Śmiem nawet powiedzieć( a znam go bardzo dobrze w kur… y). „Ubieram się teraz, „więc i ty mnie nie denerwuj”- wypalił mi prosto w twarz na przywitanie .Starałem się zejść mu z drogi, bo z takim świrem nigdy nic nie wiadomo .Nie dawało mi to jednak spokoju, co mu się tym razem w tym pustym łbie ulęgło. Zebrałem się na odwagę, ale najpierw odsunąłem na bezpieczną odległość i spytałem. Moje pytanie zadałem takim tonem pełnym troski, z miną współczującą, na jaką tylko mogłem się w tym momencie zdobyć .Dobrze, że mi od razu odpowiedział, bo dłużej bym z tą miną nie wyrobił i parsknąłbym na cały głos .Jak zwykle moje przeczucie nie zawiodło i z miną jak najbardziej poważną wysłuchałem co go tak trapi .Już zakładał na siebie kurtkę, nie mógł z tych nerwów do drugiego rękawa trafić .Wywijał ręką, a ja zamiast mu potrzymać odzienie to w duchu tak się śmiałem z tego jego poszukiwania rękawa. Gdy się wreszcie uporał i włożył kurtkę, wypalił w moim kierunku to wszystko, z czym ma problem.” Jadę do przychodni. Kiedyś robiłem badania 40 plus. Może i mnie się coś przyplątało. Wszyscy na coś narzekają, naród na grypę zapadł, a mnie żadne cholerstwo nie bierze. Ja też chcę coś mieć, jak wszyscy to wszyscy…Nie może tak być, że mnie wszystko to, co mają inni omija., muszę wreszcie nie być takim solistą, jest bądź nie bądź demokracja, a w niej to każdy może mieć co tylko zapragnie. Czy ja nie mam prawa jak inni porządni obywatele trochę ponarzekać, że mnie tu i tam strzyka…Jest jedno choróbsko, którego nie chciałbym złapać, ale tego to nikt zdrowo myślący by nie chciał…Czuję coś, że i mnie bierze nawet teraz jakieś dziwne yhy, yhu,yhu sam to przecież słyszysz”- powiedział.” W przychodni jest dużo chorych, posiedzę tam dłużej. A może przynajmniej na ból głowy się załapie”.

Wszystkie reakcje: