Bernard miał wczoraj nie najlepszy humor.

Od rana chodził bardzo zamyślony.

Postanowiłem podejść do niego i spytać, co jest powodem jego zachowania.

Zebrałem się w sobie i z miną zatroskanego o jego zdrowie zapytałem: „powiedz mi, co ci dzisiaj chodzi po tej pustej głowie ?”.

Trochę się zdziwiłem. Nie było reakcji na moją zaczepkę.

Podniósł tylko ślipia w moim kierunku i rzekł: „świat schodzi całkowicie na psy”.

Tego to już było za dużo dla mnie !

Skąd u niego takie słowa i czy naprawdę coś mu nie dolega?

Cała ta sytuacja tak mnie zaciekawiła, że postanowiłem dalej drążyć temat.

Na moje bardzo grzeczne pytanie, czy też stwierdzenie::”ty mi tu nie pie… tylko mów, co jest grane „odpowiedział:

Wczoraj byłem na badaniu takim niby rutynowym, krew, mocz, kał i EKG, i spotkało mnie pierwszy raz w życiu coś tak niespotykanego, ale zarazem schlebiającego mojej męskości, że nie wiem, czy dobrze zareagowałem i czy przypadkiem moja reakcja nie była głupia. „

Miałem już dość tego domyślania się, o co chodzi i wypaliłem:”mów albo spadaj mi z oczu”,

A on na to spokojnie: „Wchodzę ci ja do laboratorium. Jeszcze nie całkiem pozbyłem się śniegu z kurtki, a nadmienię, tylko że byłem zmarznięty. Na polu minus pięć i wiatr.

Nikogutko tylko ja i ona z tym pięknie falującym biustem.

W fartuszku bialutkim nie do końca zapiętym od góry, włosy lekko rozpuszczone.

Nie mogła mieć więcej niż 40 lat

Cudowna w tych swoich powolnych ruchach.

Spojrzała tak pięknie na mnie i spytała; „czy jest tam jeszcze ktoś w poczekalni”?

Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że byłem ostatni.

Powtórnie popatrzyła mi w oczy i tym pięknym, wręcz cudownym głosikiem wydała mi takie twarde, ale jak zaskakujące polecenie.

To, co mi powiedziała, w pierwszej chwili spowodowało u mnie zdziwienie, ale następnie strach mnie całego ogarnął.

Stanąłem jak wryty, nogi mi odmówiły posłuszeństwa, a gorąc mnie przebiegł po całym ciele.

Powtórnie ją zaraz usłyszałem, ale głos miała jakiś bardziej rozkazujący.

Strach mnie obleciał.

Uciekłem tak jak szalony do domu.

Słowa, które z jej pięknych ust padły do teraz mi brzmią w uszach.

„Powiedz czy ja dobrze zrobiłem?

Przy moim ostrym i kategorycznym pytaniu wydukał wstydliwie.

„Kazała mi iść za parawan i tam się rozebrać”!!!.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, broda, ulica i tekst

Wszystkie reakcje:

11