Każdy z nas ma ukryte przed światem marzenia. Różnie nam się życie układało.
Dom rodzinny nie każdemu dobrze się kojarzy.
Były domy, w których mocno przeholowywano z używkami. Znam też i takie, z których nic negatywnego nie mogło się wydostać, wyjść na zewnątrz, bo tatuś szanowany lekarz lub co gorsze nauczyciel.
Byli też po podstawówce, ale gdzieś tam należeli. Pachniało od nich gnojem, ale mieli TĘ czerwoną książeczkę.
Znam i takich, których rodzice byli na zewnątrz „czerwoni”, a w sercu tak porządni, że bez wahania bym za nimi skoczył w ogień.
Żyliśmy w tak porąbanych czasach, ale ciekawych czasach.
Kochamy te wspomnienia, bo to była nasza młodość. Ten przysłowiowy trzepak to był nasz azyl.
Tu przesadziłem, bo trzepak zawsze mi się kojarzy ze świętami.
Powie ktoś trzepak, święta, co ma jedno do drugiego.
Przed świętami, gdy tylko byliśmy na tyle duzi i silni, to spadało (przynajmniej na mnie) trzepanie chodników, dywanów.
Jakoś nie pamiętam naszego pierwszego odkurzacza. Kto miał w latach 50 czy 60 odkurzacz? Pamiętam tarkę i pamiętam gdy tata na ramieniu przyniósł FRANIĘ z wałkami do wyciskania wody.
Teraz wszystkie te dobra mamy na wyciągnięcie ręki.
Sami tworzymy nasze domy. Domy niejednokrotnie pełne rzeczy, które na dobrą sprawę nie są nam potrzebne.
Marzymy tylko o tym by nie było w domu tak pusto, bo ubywa nas nie tylko drogą naturalnych selekcji ale i dzieci wnuki gdzieś daleko.
Ja też mam jakieś tam marzenia. To są moje skromne marzenia…
Marzę o tym, by wstawać o jednej porze, jeść regularnie o tej samej godzinie śniadanie.
Chciałbym rankiem chodzić na spacer. Lekarstwa zawsze zażywać zgodnie z grafikiem.
Jestem zdecydowany, aby kłaść się zawsze o tej samej godzinie. Spać 8 godzin na dobę.
Jeżeli chodzi o sex, to preferuję regularne spotkania. Coraz dłuższy okres przerwy myślę, że byłby wskazany.
Nie przepadam za tv, wolę dobrą książkę. O Kurwa, ja pcham się do więzienia