Zauważyłem ostatnio u siebie pogorszenie się mojej kondycji.
Próbuję coś wymyślić, by się to jakoś zmieniło.
Przeczytałem masę poradników i co, i nic. Żaden sposób, który mi proponują nie zachęcił mnie do podjęcia tej próby. W każdym było coś, co mnie od niego cofnęło.
Będę musiał z tą „walizką” co mam z przodu żyć w znośnym pokoju.
Po mojemu to jest na własny użytek, nazywam to „męską ciążą”. Zmienia mi się w tym czasie tylko miesiąc.
Niedawno, gdzieś tak z 20 lat temu był to 3 no 4 miesiąc, teraz 6 na 7.
Muszę powiedzieć, że gdy chodzę czasem między ludzi, to udaje mi się widzieć nawet 20-miesięczną ciążę!
To mi dodaje otuchy, że nie jest tak źle ze mną.
Znalazłem, (mam taką przynajmniej nadzieję) sposób dla mnie idealny, by pozbyć się tego małego feleru, kłopotu.
Spalanie kalorii. Jak to robić? Jak ćwiczyć, by się udało?
Oświadczam to wszem i wobec, że nie będę się migał od tego fenomenalnego sposobu i kto wie, czy nie zaaplikuję sobie, dajmy na to 18 godzin dziennie, by ćwiczyć.
Jestem tak bardzo podekscytowany tą metodą, że już od dwóch dni ją z powodzeniem stosuję.
Nadwagę można wytłumaczyć tym, że zbyt mało się leży. Leżenie spala 70 kilocalori na godzinę!

Lubię to!
Komentarz
Wyślij
Udostępnij