Postanowiłem się dzisiaj zachować jak samobójca i napisać coś, co dotyczy mojego pisania felietonów.
Na początek może zacznę od tego, że wszystko, co piszę jest wytworem mojej wyobraźni.
Czytając komentarze, które są pisane pod moimi tekstami, dochodzę do wniosku, że moje teksty są odbierane przez szerokie grono moich czytelników DOSŁOWNIE.
Tak jak by było o mnie.
Nic bardziej błędnego.
Pragnę wszem i wobec oznajmić, że jestem w szczęśliwym związku od dwóch lat.
Wszelkie moje niedociągnięcia i błędy są na miejscu korygowane, a treści, sposób, styl pisania, jest tylko mój. Nikt na to nie ma wpływu.
Każde moje zdjęcie jest wybierane przez moją partnerkę w co ja nigdy nie ingeruję.
Biorąc przykład z innych autorów, którzy nie byli nigdy obecni w miejscach które opisują oraz nie brali osobiście fizycznie udziału w tym o czym piszą -stwierdzam co następuje: fantazja ,imaginacja ,polot, kreatywność poczucie humoru, to na te dzisiejsze czasy bardzo potrzebne walory do pisania.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich tych, którzy się martwią o moje zdrowie psychiczne i zachęcam do dalszego czytania.
A teraz dla moich czytelników kolejny felieton!
Zostałem dzisiaj strasznie zrugany i nie za bardzo to rozumiem.
Może mi to ktoś wytłumaczy! W czym tu zawaliłem?
On wychodzi wieczorem. Wraca rano. Je, pije, śpi a czasem mu się zdarzy, że chrapie.
Po przyjściu do domu z nocnej balangi udaje, że się myje. Uwali się na kanapie po takiej bądź jakiej higienie. Mam nawet takie wrażenie, że musiał się na ulicy bić ze swoimi kumplami.
Przychodzi czasem taki mokry ,cały ubłocony, że wszystko nadaje się do prania.
Patrząc na niego przypominają mi się moje infantylne lata, a jest co wspominać.
Pomyślałem, że dlaczego i ja nie mogę powrócić do mojej młodzieńczej postawy i tak się, chociaż chwilę pozachowywać.
Zacząłem go naśladować, robić dokładnie to samo co on i tu się zaczęło.
Wypomniano mi mój wiek. A czemu? A po co? Dlaczego?
Awantura. Nazywa mnie leniem i obibokiem ,pierdolniętym tak pierdolniętym.
Czy to jest sprawiedliwe? (czy wspomniałem, że chodzi tu o mojego kota gnojka).

Lubię to!
Komentarz
Wyślij
Udostępnij