Gdy mam wielkiego doła szukam pretekstu, by znaleźć coś, co mnie uszczęśliwia.

A jest tego bardzo dużo.

Dam taki przykład, który może się wydać dziwny,

ale gdy głębiej się zastanowić to jest się z czego cieszyć, radować .

Weźmy na to pierwsze lepsze porównanie.

Pytanie :cóż to może być?.

Mój wielki powód, by być szczęśliwym ,to to, że mam obie nogi .

Niby to takie normalne, ale jak potrzebne.

To dzięki nim mogę działać, powiem więcej nawet ból, gdy idę- czasem jest dobry .

Znałem człowieka, który nie mógł wykazać się taką samą radością,

a wiem to nie z opowiadania .On był moim przyjacielem .

Niestety już go nie ma. Stracił obie nogi w młodości. Nie wiem jak,

ani kiedy .

Każdy powód do uśmiechu ,zadowolenia jest super . Samotność ,brak kasy ,

kłótnia czy też depresja ,kiedyś mija ,a nogi nie odrosną.

Wniosek z tego jest taki, że zamiast się zamartwiać, cieszę się,

że mam obie nogi.

A z drugiej strony czy mi nie zaczyna być ziaziu w głowę ? Takie porównania ,

takie sposoby na chandrę .

Po głębszej analizie te sposoby mnie samemu wydają się dziwne.

Zapraszam na mojego bloga

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i brogsy

Wszystkie reakcje: