Od rana pada deszcz. Cały mój misternie ułożony plan dnia znowu pójdzie się j……ć.
Nie wiem jak długo może to trwać. Ile czasu będzie padało?
Deszcz jest taki równy, bez wiaterku, jednostajny.
Muszę jakoś przetrwać to padanie.
Aby to wszystko skończyło się do wieczora ,bo moje pomidory mogą tego nie przeżyć.
Nie było mnie kilka dni w domu a skwar był niemiłosierny .Wszystkie rośliny wyglądają jakoś mizernie ,muszę je ratować.
Na pole człowiek przy takiej pogodzie nie wyjdzie, nic nie da się przed domem zrobić. Błotko powstało.
Obserwuję niebo przez okno w moim pokoju i widzę ,że jest nadzieja na chwilową poprawę pogody popołudniu.
Chmurki od zachodu jakieś takie jasne się zbliżają .
Jest szansa na zrealizowanie chociaż kawałka mojego misternie ułożonego planu.
Wiem doskonale ,że nie ma co planować .Ale jestem człowiekiem starej daty i jakoś lubię sobie wcześniej to i tamto poukładać w głowie.
Zdaję sobie sprawę, że zawsze może stać się coś takiego nieplanowanego, coś co mnie zaskoczy ,coś co mnie tak po ludzku wQ…..tak właśnie jak teraz.
Widzę, że już jest końcówka deszczu. Jeszcze tylko lekko kropi.
Jestem gotowy do wyjścia .Gumiaki stoją , peleryna gotowa by ją ubrać, wąż ogrodowy przygotowany do podpięcia.
Daję sobie jakieś 10 minut by zrealizować mój misterny plan na dzisiaj bo widzę ,że znowu za chwilę będzie padać.
Nie chcę by mnie przy tym podlewaniu pomidorów złapała burza.