Ostatnio moje pobudki są bardzo wczesne, chociaż kładę się spać po północy.
Jest w nocy nawet tak gorąco, że marzę o chłodzie.
Idąc rano do łazienki, rozsiewam po drodze własny zapach. Jest to pokoik, w którym niestety musimy się zatrzymać na dłużej.
Po umyciu się tu i tam strach wracać tą samą trasą.
Nie ma innej drogi powrotu do pokoju. Wiadomo wszystkim, że pocimy się, nie zależnie od tego ile pryszniców się wzięło wieczorem.
Drogę powrotną muszę zawsze pokonywać na głębokim wdechu,
aby uniknąć uduszenia się od niechcianego aromatu.
Nic tak rano nie jest bardziej oczekiwane przeze mnie jak deszcz.
Ale co ja mogę powiedzieć gdy widzę, że z tego całego gorąca i deszcz ma duży problem.
Onegdaj widziałem, zauważyłem na własne oczy a może i nie (winny ten upał)
jak przy temperaturze 36 stopni dziwnie się zachowywał on sam.
Było na tyle gorąco, że to wszystko, co widziałem, było takie prawdziwe, takie realne, że do dzisiaj jestem pewien, iż to nie był efekt przegrzania.
Nie wiadomo jak i skąd tak nagle poczułem silny, porywisty wiatr.
Kartki, które miałem na stole spadły mi na podłogę, a niedomknięte drzwi w łazience same się zamknęły z tak potężną siłą, że niemożebnie się przestraszyłem.
Huk zatrzaskiwania był naprawdę bardzo duży.
Wyjrzałem przez okno i co widzę? Deszcz wali z nieba z taką intensywnością, jakiej dawno nie widziałem.
Powie ktoś, że co w tym dziwnego?
Natychmiast mój wzrok skierowałem na podwórko, gdzie stał mój otwarty samochód ledwo co przygotowany do odkurzania.
Drzwi wszystkie pootwierane, odkurzacz zostawiłem włączony do gniazdka, przedłużka zostawiona pod prądem.
Przeżyłem pewien szok gdy zauważyłem, że po drugiej stronie ulicy, pod drzewami płynie struga wody i cała siła opadów skierowana jest na sad u sąsiada oraz na pobliski lasek.
U mnie ani jednej kropelki.
Tylko wiaterek, który zrobił się delikatny, ledwo co muskał mnie po czuprynie (tu mocno przesadziłem, ale jak fajnie brzmi).
Doszedłem do takiego wniosku, że jest tak bardzo gorąco, iż sam deszcz szukał cienia, by się schłodzić.

Lubię to!
Komentarz
Wyślij
Udostępnij