Dziwne mamy ostatnimi laty przywitanie zimy, a przy okazji i świąt. Okropna nostalgia za tym śniegiem ,zaspami, lekkim mrozem, Któryż z nas nie tęskni za tym wszystkim. Osobiście widzę to troszkę w nietypowy sposób, byłem młody zdrowszy, rodzina w komplecie, idąc jeszcze dalej wstecz, dzieci małe, posłuszne kochane. Wszystko było zdobyte w kolejkach. Lubiłem nawet to stanie w kolejce po szynkę, przez nockę. Mieszkałem w Krakowie na osiedlu Kozłówek. Wraz z kolegami z bloków brało się coś na rozgrzewkę i można było stać, ale tu muszę być uczciwy i powiem, że niektórzy koledzy z tym staniem na nogach już nad ranem mieli problem. Fajne to było, tęsknię za tym, pomyśleć, że teraz wszystko jest. Ludzie narzekają, pamięć ich zawodzi, ceny wyparowały z głowy. Zarobki były w okolicach 2000, cukier 12 zł ,masło kostka 14 zł ,chleb najtańszy 5 zł ,bułka 50gr, a zwyczajna 36 zł kilo szynkowa 48 zł a krakowska 42zł. Nie tęsknię za komuną, ale za młodością za tym klimatem świątecznym przy stole. Jestem ateistą ,dla mnie święta są ważne, w moim mniemaniu jest to najważniejsze święto rodzinne . My Polacy jak żaden inny naród jesteśmy przywiązani do symboli, do tradycji. Tylko my sami pożremy się na całego, mamy za dużo religii w życiu codziennym . Uważamy, że wszyscy powinni myśleć podobnie. Posługujemy się za mało faktami, nauką albo tylko wybiórczo co nam pasuje. Teraz gdy tylko mogę sobie powspominać, to i dochodzę do wniosku, że mogę też sam sobie złożyć życzenia. ŻYCZĘ SAM SOBIE, ABYM BYŁ TAK JURNY, TAK ZDROWY I ŻYŁ TYLKO O 2 LATA KRÓCEJ NIŻ DZIADEK NOEGO.

Wszystkie reakcje: