Nic mnie tak ostatnio nie ucieszyło, jak ta zmiana pogody. Powiem uczciwie, że pracy wokół domu mam okropnie dużo. Drzewo kominkowe do opalania mieszkań w czasie zimy zostało mi dostarczone. Dwa samochody, tutaj przesadziłem mocno, samochodziki, takie malutkie, raptem 10 kubików. Mam to wszystko wysypane pod samym domem. Przypomniałem sobie, że i węgiel mają przywieźć. Gdy to wszystko będzie pod moją chatką, to nie mam pojęcia jak się zabrać i od czego zacząć, co bardziej będzie potrzebne, jak taką hałdę opału pod dach zwieźć. Brama zawalona, drzwi nie otworzy. Jaka wielka szkoda, że nie mogę zacząć tego zwozić, układać, tak pięknie to sobie w głowie wcześnie po planowałem. Zapał do pracy mam niemożebny, chodzę nerwowo, spoglądam na niebo, obserwuje swoje ciało, czy aby reumatyzm się nie odzywa, a jak taka pogoda wstrętna dłużej się utrzyma? Deszcz, który, no tu trochę przesadziłem, mocno kropi, utrzyma się, dajmy na to z tydzień, to zanudzę się strasznie. Podjąłem próbę, wyszedłem przed dom, postałem z 20 minut, kropi, podjąłem ostateczną decyzję, nie zworze, nie układam, a nuż choróbsko jakieś mi się przypląta, kaszel mnie jakiś okropny złapie, o wysokiej temperaturze nie wspomnę. Przy samym sprawdzaniu pogody już 2 razy kaszlnąłem, a że byłem prawie na golasa, zimno mi się zrobiło. Czuję, że coś mnie łapie… Pogotowie a może i szpital zaliczę… Strach na samą myśl o tym mnie ogarnął, takie nie za dobre wizję zaczęły mi po głowie chodzić, że ciarki po całym ciele mi przebiegły. Sprawdziłem temperaturę ciała- 36,8!!!. Wiedziałem, czułem, temperatura rośnie, polopiryna i do łóżka… po co mi to całe sprawdzanie było, nie mogłem przez okno spoglądnąć. Powiem uczciwie, nawet taki nieład zaczął mi się podobać, w tym układzie drzewa dopatrzyłem się takiego piękna, że aż zapragnąłem, ten widok zostawić na dłużej

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba