Troszkę tak na zapas odpoczywam, mogę leniuchować do woli, nic mnie nie zmusza do wyjścia z domu, a nawet gdyby było coś pilnego do roboty, to nie idzie tego na takim deszczu robić. Trawa nie rośnie, nie koszę. Sadzić, siać, pielić za wcześnie to przecież zima. Kopać, przekopywać ziemia twarda a może i nie ale dla samego samopoczucia nie będę sprawdzał, bo po co psuć tak pięknie w mój w głowie ułożony plan (bo może już odmarzła). Sprzątanie na gospodarstwie po zimie jeszcze za wcześnie a nóż zima wróci i cały wysiłek będzie zmarnowany. Dochodzę do wniosku, że ładna pogoda jest przereklamowana, no bo co ona nam przynosi tylko praca, pocenie wysiłek zmęczenie i ból, nawet na samą myśl co bym musiał robić, czuje się wykończony. Teraz nie uświadczysz komara, szerszenia, czy też muchy w mieszkaniu nie mowie już o tej reszcie draństwa czyhającej za drzwiami, wyczekujące, by mi umilić życie. Wychodząc z domu, gdy już mnie coś do tego zmusi, to czuje ten spokój, błogą ciszę, nie ma traktorów, kosiarki nie hałasują, kombajny w garażach. W mieszkaniu, gdy się poruszam to zawsze tą samą trasą, Łóżko lodówka kibelek co mnie na tej trasie może złego spotkać. Wiem, powie ktoś, że w domu muszę odkurzać, a po co ?. Kurz wszędzie leży to i ja mogę poleżeć
