Muszę sam sobie zadać to pytanie, czy udało mi się coś zrobić, zrealizować z postanowień z tamtego roku?. Miałem na pewno wcielić w życie plan, który był moim pragnieniem marzeniem, który nie mógł być tak normalnie wcielonym z dnia na dzień. Są takie rzeczy, a jestem tego całkowicie pewny, robiłem kiedyś wywiad po moich znajomych, które przekładamy na nowy rok, u mnie to język angielski a powiem nie skromnie, że bywały lata, gdy miałem się brać nawet za dwa. Zawsze coś mi przeszkadzało i poza tym, że miałem takie piękne usprawiedliwienia, a potem już mi się tak po prostu nie chciało zapomniałem o tym, przestałem mieć wyrzuty sumienia. Widzę też w tym moim lenistwie pewne pozytywy, ze mną jest tak jak z Kewinem
w Polsacie na święta co roku zajmuje trochę czasu antenowego, zna się go doskonale i się go ogląda, ale ja też nie muszę się, tak bardzo wysilać. Mam gotowe niezrealizowane stare pewne postanowienia i co będę kombinował, w tego roku na pewno, ale tak na pewno je wszystkie zrealizuje. Coś to ostatnie zdanie zrobiło się jakoś znajome, czy już je kiedyś słyszałem ?
