Po co nam potrzebne są dzieci, jaki pożytek mamy z tego, że kiedyś udało się dać im życie. Poprzychodziły na ten świat w różny sposób, przypadek, nieuwaga z czystego egoizmu, bo inni je mają, rodzina naciska, koledzy dogadują, koleżanki z politowaniem się patrzą. Mamy też dzieci planowane oczekiwane z utęsknieniem chciane przez oboje rodziców. Kochamy je, chuchamy, dmuchamy, ile miłości wkładamy, ile nocy zerwaliśmy i co, przychodzi starość, no tu przesadziłem, wiek dojrzały. Wszystko jest dobrze, gdy ojciec był dobry kochany i mogło się na niego liczyć. Większość niestety trafiała na trunkowych. Rozmowy z paniami pokazują, że moja płeć w dużej mierze nie dorosła do bycia ojcem, mężem. Cały wysiłek w wychowaniu spadał na barki kobiet. Tu się głęboko i nisko kłaniam przed wami. Bywali też panowie, którzy czasem zapominali, że żona, dzieci w domu, a tu laska młodsza, bez rozstępów. Teraz dzieci, wnuki daleko, każdy ma swoje problemy swoje życie. Dom pusty, dzieci i wnuków nie ma, wnerwia mnie tylko ten głośny kaszel pająków z zimna po kątach.
