Pomiędzy budynkami u sąsiada obserwowałem dzisiaj lisa. Piękny ogon, jego ruchy, powolne majestatyczne, śliczna cała sylwetka. Figura jego tak cudnie ustawiona w poziomie równiutka taka jakoby patyk połknął i nagle skok do góry. W pierwszym momencie myśl moja była taka, użarło go coś dobrze mu tak, ale nie on pyskiem zanurkował do śniegu. Działo się to tak szybko, że poruszyłem lunetą i obraz mi uciekł na bok. Gołym okiem zobaczyłem, tylko że coś dużego upolował, niósł zdobycz w pysku, zaczem uchwyciłem go, z powrotem w oku lunety znikł mi bezpowrotnie z widoku. Co to mogło być, na pewno nie mysz, .100 metrów dzieliło go ode mnie, to było duże. Musiała to być wydra, kuna, szczur, bo wiewiórka pod śniegiem mi nijak nie pasuje. Myślałem także o bobrze, ale wątpię, co by tam robił, tam nie ma drzew a z drugiej strony nie uwierzę by lis dał mu radę… Och jak przyroda jest piękna!!!!!!!!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

ak i 6 innych użytkowników