Muszę podzielić się z wami tym, co przydarzyło mi się onegdaj. Coś tak cudownego, coś z pogranicza bajki. Miałem szczęście i to okropne, a do tego w ciepłe, słoneczne popołudnie, gdzie ja znudzony i rozmarzony spotkałem … Ją. Będę nazywał ją Żabcią. Ona, czyli moja Żabcia i mój kot Gnojek przypadli sobie od pierwszego wejrzenia do serca. Cała nasza trójka w tym dniu była tak szczęśliwa, tak we wszystkim zgrana jakoby znalibyśmy się od zawsze i żyli razem w harmonii. Kot jest leniwym leniuszkiem, który lubi spędzać czas na słońcu i tylko od czasu do czasu zamruczeć po swojemu. Myślę, że i on ze szczęścia mógłby zwariować, gdyby znalazł jakąś kotkę, ale tu lipa- pańciu zlecił kastrację. Uwielbiam obserwować niebo, łąki, pola z kwitnącym rzepakiem. Żabcia lubi być obecna przy mnie całą dobę. Jest przepiękna, całą sobą wyraża to, co najpiękniejsze, to, co jest marzeniem każdego mężczyzny. Nad wyraz nasza sielanka w tym dniu przebiegała w takiej idylli, że aż mdło i podejrzanie, dla kogoś obserwującego wszystko z oddali mogło się wydawać. Żabcia, skoczna i energiczna, w tym dniu gotowa była do poszukiwania czegoś nowego, do zabawy, do penetracji i to całkowitej . Wiem, bardzo wszyscy tęsknimy za tym, by mieć takiego partnera, ale nie każdemu z nas to się udaje. Muszę powiedzieć, mnie się udało i byłem bardzo dumny z faktu, że jestem najgłośniejszym stworzeniem na całym podwórku. Po pewnym czasie, gdy słońce prażyło i temperatury sięgnęły rekordowego poziomu, poczułem, że jest zbyt gorąco, aby cokolwiek robić. Żabcia i Gnojek, którzy byli bardziej aktywni, pragnęli zaprosić mnie do zabawy. Żabcia zaproponowała, że będzie biegać wokół domu, a Gnojek oblizał swoje futerko i zaczął swoje wygłupy. Najpierw niechętnie, ale wkrótce zacząłem się bawić wraz z nimi. Biegaliśmy wokół podwórka, skakaliśmy i krzyczeliśmy. Zmęczenie tym bieganiem było na tyle duże, że postanowiliśmy odpocząć w mieszkaniu. Po jakiejś godzinie wyszliśmy z domu, bardziej zmęczeni niż przed wejściem, a tlen pobieraliśmy bardzo zachłannie. Gnojek cały czas po swojemu biadolił, i zachęcał do dalszej zabawy. W końcu, po kilku godzinach, byliśmy całkowicie wyczerpani, ale szczęśliwi. Ja, który wcześniej uważałem, że nic nie jest warte wysiłku, poczułem się pełen życia i energii. Żabcia i kotek, tfu, Gnojek na pewno byli zadowoleni, że udało im się przekonać mnie do wysiłku. Trwałoby to jeszcze dłużej, tylko paracetamol zaczął działać. Gorączka opadła i musiałem lecieć siusiu

Brak dostępnego opisu zdjęcia.