Mam koleżankę, znamy się od zawsze, dawno temu z nią rozmawiałem i wcale za nią nie tęsknię a czemu ? Ostatnimi czasy myśli o niej zaprzątają mój umysł (przesada no niech będzie głowę) zaraz postaram się wytłumaczyć. Obojętnie, za co się brała, o kim by nie mówiła, to skutek jej działalności był fatalny, z czasem zaczęliśmy jej unikać, bo złe wiadomości przypuszczenia czy też takie zwykłe obgadywanie po prostu wychodziły bokiem, obgadywanemu zawsze się sprawdzały, przyciągały do niego. Ostatnio, czyli jakieś 3 lata wstecz pojechałem do mojego ukochanego Krakowa i pech chciał, natrafiłem na nią. Moja próba niby niezauważenia jej spełzła na nieudolnym kamuflażu. Po standardowych uściskach na moje nieszczęście zaczęła mi na siłę opisywać co nowego na starych śmieciach. A ten to a tamta tamto kto co kupił itd. Po przyjeździe do domu po jakimś czasie zadzwoniłem do kuzynki. Siedmioro z przyjaciół, o których rozmawiałem z koleżanką, nie żyje kolega, który kupił piękny drogi samochód, o którym mi mówiła, rozwalił go i zginął, koleżankę okradli a była o niej mowa. Nic się u niej nie zmieniło fan fatale jak była tak i jest. Tyle zła się u nas w Polsce, a także na świecie dzieje. Postanowiłem, że sam coś dla ludzkości zdziałam, zaryzykuje, pojadę teraz specjalnie do niej, by dłużej porozmawiać, mam kilka nazwisk spisanych na kartce. Marna ze mnie persona to przynajmniej uratuje miliony. W pierwszej kolejności ruszę temat wojny o przywódcach rosyjskich z nią porozmawiam a w szczególności o ich zdrowiu. Myślę też ją zainteresować jednym warszawiakiem, niedużej postury może wie coś o zdrowiu chłopiny. Mam jeszcze sporo miejsca na kartce, obserwuje, rozmawiam, zastanawiam się, a może jeszcze, jakie nazwisko dopisze?

Brak dostępnego opisu zdjęcia.