Mam kota takiego zwykłego dachowca i on spowodował, że zacząłem trochę inaczej patrzeć na to moje poszukiwanie partnerki. Kot niby nic, taki mały miły w dotyku umiejący się do człowieka łasić, przytulić, pomruczeć tym swoim głosikiem, powiem nawet zahipnotyzować. Jednym słowem potrafi ze mnie wycisnąć te pokłady dobroci to wszystko, co jest we mnie, coś tam dobrego coś takiego co zostało jeszcze w mojej osobowości, wyciąga ze mnie wszystkie te pozytywne zachowania. Z drugiej strony to, to wstrętne kocisko to cwana bestia upierdliwy gnojek, a do tego bezczelny działający na moje nerwy okropnie. Myślałem cały czas i miałem pewność, że mam nad nim całkowitą władzę, kontrolę we wszystkim, co się w domu dzieje, i to ja decyduję o wszystkim. Przecież taki mały karmie głaszczę to samo dobro taki bezbronny jednym słowem tylko kochać, pieścić, kupować mu wszystko. Przy głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że to bydlę w moim domu przejęło prawie całkowitą władzę, wytresował mnie pod swoją modłę, tak, kot przejął władze., Nie wstydzę się tego powiedzieć stałem się jego sługą. Daj papu nie ma papu jedź po papu, ale przy okazji umyj pojemnik. Podchodzi drapie po meblach muszę go wstręciucha wypuścić, a to u mnie to wyprawa muszę ruszyć 4 litery przejść się dość daleko do drzwi, jednak to przymus nie pójdę będzie smród i sprzątanie. Kiedy tak mnie zakręcił, kiedy to się zaczęło, za żadne skarby nie mogę się zorientować, co było początkiem i czy przypadkiem sam tego nie spowodowałem. Wyskoczy na parapet miauczy, a po mojemu drze ryja, no i znowu ruszam szanowne 4 litery podchodzę do okna otwieram i jest w domu. Nie zachowuję się normalnie jak inne porządne koty, tylko pójdzie do kuchni połazi pomruczy, a jak czegoś nie ma np., wody potrafi być upierdliwy oj potrafi. No dobra ma jeszcze jednego wielkiego plusa, wskoczy do łóżka przytuli się pomruczy, co ja piszę. Czy ja na pewno cały czas piszę tylko o kocie?

Brak dostępnego opisu zdjęcia.