Próbuje sobie przypomnieć, czy kiedy byłem młodym człowiekiem bywały takie anomalia pogodowe i czy robiło to na mnie jakieś wrażenie. 1968 rok też był taki zakręcony, może nawet bardziej, w kwietniu były pierwsze przymiarki do kąpieli. Dokładnie utkwiło mi to w pamięci, woda była tak zimna, że po wyjściu z niej okropnie się przestraszyłem. Poznałem wtedy nowy wyraz, to słowo utkwiło mi w głowie i ile strachu przez nie miałem. Temperatura powietrza była na tyle duża, że skutki chwilowej atrofii szybko minęły i wszystko było jak dawniej. Dlaczego właśnie to wspomnienie obecnie chodzi po mojej głowie? Jakiś ten dzisiejszy dzień sentymentalny. Smutny do południa byłem, czyżby przesilenie wiosenne , albo hormony zaczęły się odzywać. Zaczynam się zastanawiać jak to jest z tą wiosną naprawdę i czy działa ona na wszystkich jednakowo niezależnie od wieku i płci. Mówi się maj to ten okres, gdzie wszystko zaczyna buzować, pięknie to brzmi, ale moim zdaniem to poeci kładli taki nacisk, by to była prawda. Podoba mi się nawet ta wersja, no bo naprawdę maj to śliczny okres. Moje doświadczenie życiowe podpowiada mi, że z tymi hormonami zawsze było w każdym okresie roku dużo radochy. Nie mogę się już doczekać tej chwili, gdy w nocy będzie tak z 12 stopni. Plany mam wspaniałe, już pierwsze prace w tym kierunku rozpoczęte. Na razie nie wyszły poza moją głowę, ale zaręczam wszystko robię, by to wdrożyć w życie. Magazynuje, składam, kupuje, a ile mam radości przy tym. Auto leciwe, może dla tego łatwiej mi go będzie przerobić na jednoosobowy kamper. A może pomożecie mi wytyczyć trasę. Czekam na propozycje…Już niedługo ruszam i muszę powiedzieć, samemu się zareklamować, bo nic nie wiadomo gdzie mnie poniesie… Myślę, że wcale nie będę się znowuż tak bardzo chwalił, gdy wspomnę z całą
stanowczością, że mając lat tyle ile mam jestem dobry w łóżku… Kładę się na prawy bok, nie chrapię , nie kradnę kołdry, usypiam natychmiast…

Brak dostępnego opisu zdjęcia.