No i zaczęło się, aż strach pomyśleć co będzie dalej. W czasie mojego pobytu na dzisiejszej giełdzie popisałem się niezłym saltem. Mokro błotko i bęc, nogi w górę, leże, biodro boli, łokieć boli, ale zdążyłem ominąć słupek betonowy o centymetry, tylko mi świsnął obok twarzy. Dawno coś takiego mi się nie wydarzyło, ano kiedyś musiało to się zacząć, uważam, że to za wcześnie. Myślę, że może to być czysty przypadek roztargnienie moja nieuwaga, zagapienie się, a nie od razu zniedołężnienie. Jak zwał tak zwał tę moją przygodę, ale ziaziu jest, a całować tego nie ma kto, a wiem i pamiętam, że pocałunek likwiduje natychmiastowo wszelkie bóle, sam stosowałem to na moich dzieciach. Pogoda smutna taka szara bezpłciowa, ale 7 stopni jest, nie zamarznę. Siadam do pisania by zabić czas, zapomnieć o bólu może się uda, ale jaki temat, no i proszę, dostałem sygnał. Prądu za mało, telefon, ładowanie się prosi. Technika poszła tak bardzo do przodu, że ekran telefonu zastępuje nam przyjaciół, strony z filmami zastępują bliskość, miłość, intymność, Wielu z nas jest po takich czy innych przejściach mniejszych lub większych, bardzo często po patologicznych związkach i ucieka od tego, chowa się za telefon, laptop. Przebywanie w takich warunkach zaczyna nas paraliżować, blokować nawet powiem zniechęcać do wejścia w naturalny związek. Za co tak każemy się sami i dodatkowo teoretycznie drugą osobę, która być może mogłaby być naszym partnerem. Już niedługo następne święta, czy znowu będziemy zasypiali w łóżku sami. W dużej mierze jesteśmy sami na własne życzenie przez własny egoizm i arogancję. Telefon, laptop paradoksalnie, zamiast zbliżać ludzi do siebie, wręcz ich oddala, bo daje fałszywe poczucie, że nie ten to inny. Odrzucamy osoby, którym być może na nas zależy. Życzę wszystkim samotnym i tym mniej, aby deszcze, które padają były dla nich mniej mokre
