Pisz częściej dobrze się czyta to najczęstsze komentarze, ale to wcale nie jest takie łatwe. Temat pisania musi być lekki najlepiej z podtekstem i całkowite zaskoczenie na końcu. Staram się, jak mogę, korzystam z mądrości innych ludzi, podglądam, cytuje, przerabiam, ale mój umysł ciągle mi robi jakieś figle. Od samego rana kombinowałem co by tu napisać jaki temat ruszyć i co ? Dylemat od świtu. Jest jeszcze ciemnawo, jest oświetlenie, lampka wisi na ścianie, a mnie się tak bardzo nie chce pstryknąć, tego guziczka a wystarczyło podnieść tylko rękę i ciach i stanie się jasność. Miałem dzisiaj krótki sen. Sen, którego nie pamiętam i strasznie rozpaczam, że mi się to wydarzyło, bardzo tego żałuje, bo miewam marzenia senne tak piękne, że nie wszystkie nadają się do opisywania. Mógł mi na przykład śnić się jakiś piękny sex i co, znowu lulanie zmarnowane. Całe dzisiejsze kimanie było za szybkie, stanowczo za szybkie, postanawiam, że spróbuje uderzać w kimono wolniej i pamiętać wszystko, co mi się śniło. Nadszedł wreszcie czas wstawania, należało to u mnie zrobić bardzo szybko i nawet tempo było szybsze niż zwykle. Moje podbiegnięcie do łazienki zaliczam jako sportowy wyczyn-sprint -. Miałem też machanie rękoma, prysznic woda nie wiem, pod jaki styl pływacki to podciągnąć, przecież jest tam kran, no to jest i styl kraul, lekki trucht z powrotem na wersalkę, spacer poranny. Nie wiedziałem do dzisiaj, że jestem tak zaangażowany sportowo. Bravo ja. Pomału zacząłem nawet podejrzewać, co tam podejrzewać jestem pewny, że jestem nawet lepszy od samego siebie. Rano myślę, że udało mi się nie wpuścić staruszka do mojej głowy, dalej w niej siedzi pokręcony młodzieniaszek. Pozdrawiam serdecznie wszystkich. O nie jeszcze zapomniałem, że dzisiaj jest taki dzień, że nie wiem, czy go wychwalać, czy ganić. Jako straszny łasuch powiem, że mam wyrzuty sumienia, że nie jem ich codziennie. Powie ktoś, jesteś cukrzykiem, nie wolno, poucza mnie, że to takie a takie i dodatkowo straszne beeee. Kocham te połajanki. Co w tym takiego fajnego jest dla mnie? Może ktoś powiedzieć, gdzie tu jest radość, którą odczuwam? Daje okropną radość i satysfakcje, innym w tym wygadaniu się, tym którzy cierpią na brak dzieci przy sobie. Jestem jak to dziecko i udaje, że pierwszy raz to słyszę i że już nie będę. Czyż nie jestem potrzebny jako słuchacz.
