Nie wiem jak inni, ale ja, gdy mam przymusowe wolne- staję się bardzo melancholijny. Przez moją głowę przelatują wspomnienia z różnych okresów mojego życia. Myśli nie zawsze nadają się do upublicznienia, ale muszę przyznać, że pięknie to wszystko wygląda w mojej łepetynie. Miesza mi się z nudów wszystko i nieraz łapie się na tym, że to moja fantazja robi mi takie kawały. Weźmy na przykład taką sytuację, co do której nie jestem pewny, kiedy to było? Czy w ogóle się to zdarzyło? Zobaczyłem kiedyś piękną, zjawiskową kobietę, w butach na wysokich obcasach, która tak bez żadnego obciachu, prawie z wylatującym ze stanika biustem, w miniówie, czarne długie włosy, żółty kolor ubrania, chociaż muszę powiedzieć, mało było tego odzienia. Weszła, ale jak pięknie to wchodzenie wyglądało, z jaką gracją. Należy tu nadmienić, powiedzieć, iż było, oj było na co popatrzeć. Mam to wszystko dokładnie teraz przed oczami. Doznałem pewnego szoku, ogarnęła mnie chwilowa taka niemoc, świat mi zawirował przed ślepiami, zaniemówiłem, gorąco mi się zrobiło na to, co potem zrobiła. Zgłupiałem, nie wiedziałem, jak się adekwatnie do zaistniałej sytuacji zachować. A ona tak bezceremonialnie wyjęła paczkę Marlboro i zapaliła papierosa. Zaciągnęła się bardzo mocno, a było to widać doskonale. Płuca miała bardzo zdrowe, oj zdrowe. Zafalowało się jej wszystko z przodu, podniosło tak pięknie, że ten obraz widzę, tak jakby to było wczoraj. Paraliż mnie jakiś chwilowy opanował, zdrętwiały mi ręce, straciłem czucie w dłoniach i prawie pełna butelka ledwo co zaczętego piwa wypadła mi na posadzkę. A do końca mszy było jakieś pół godziny…