Spanie miałem do kitu, gorąco było, odkrztuszanie mocne, odrywa się dużo i skąd to wszystko, wczoraj tego nie było, kości po ostatniej kraksie pobolewają, masaż by się przydał, boli będę żył, hura. Czytam przysypiam, troszkę wiaterek wieje, pogoda nawet, nawet. Nic mi się nie chce, sprawdziłem, czy na pewno żyje, Pewny nie byłem, lekko się uszczypałem, aby się upewnić czy wszystko jest ze mną w porządku. Po upewnieniu się co do obecności wśród żywych i porannym przebiegnięciu do łazienki doszedłem do wniosku, że jednak wszelkie oznaki wskazują na to, że jeszcze nie wykorkowałem. Co ciekawe, apetyt mam duży, ale zarazem lenia do gotowania, konsumuje pałaszuje wyjadam zapasy wcześniej zrobione. Jestem jednak bardzo zapobiegliwy, widocznie moja podświadomość przeczuwała, że może coś takiego kiedyś nastąpić. Serce bolało, gdy robiłem tak duże zapasy łomotało w trakcie przesuwania się w kierunku kasy. Co ciekawe zauważyłem taką prawidłowość, że w trakcie zbliżania do terminala biło coraz mocniej, nie wiem dlaczego ? Przecie to takie malutkie czarne z numerkami i ekranem urządzenie fizycznej szkody nikomu nie zrobi, ale fakt bałem się go, chętnie bym go minął. W połowie każdego miesiąca strach mnie niemożebny ogarnia, gdy muszę dotykać kartę do niego, powiem uczciwie nie lubię go i już. Wózek był pełen, zapakowałem do niego spore zapasy dwie piersi cytrynka zimne nóżki i dużo innych niezbędnych artykułów. Lodówka jest nabita, tylko otworzyć, sięgnąć ręką na chybił trafił i jest podjadek, tylko że niestety wszystko w niej jest nie za bardzo ciepłe. Polubiłem takie zimnawe, nie to, że mi się nie chce przygrzewać, takie nie całkiem zamrożone artykuły spożywcze, da się jeść a ciepłe i gorące też są w moim jadłospisie. Kupiłem powiem może tak, dużo gorących kubków i opanowałem gotowanie do perfekcji codziennie mam inną zupkę. BRAVO JA. Galaretki z kurczaka sałatki śledzie robione samodzielnie i oczywiście pieczywo. Na razie kupiłem kilka rodzajów mąki, ale to tylko chwila i zacznę wrzucać składniki do maszyny. Wiem jestem pracowity, zapobiegliwy, ale cały czas mam takie jakieś duże okropnie duże wrażenie jakoby mi jednak czegoś bardzo ważnego brakowało. Tylko czego?
