Pogoda szaleje, jest taka częsta jej zmiana, że zaczynam pomału tęsknić za tym, by było jak kiedyś. Zima była mroźna, lato ciepłe a na wiosnę to hormony szalały. Człowiek się rano budzi i nawet nie otwierając oczu, czuje wyż, niż.i wie jakie ciśnienie. Tu zaczyna mnie strzykać tam mnie łupie i ta głowa lub jakieś nowości, które nie mają jeszcze swojej nazwy, jak nazwać ten nowy ból? I co jeszcze może się nowego przyplątać. Ostatnio zacząłem nawet rozmyślać na temat, co by było, gdyby w lecie przy skwarze dajmy na to, 35 stopni Celsjusza spadł śnieg tak z pół metra. Mógłbym dołożyć tego śniegu jeszcze trochę nawet metr, czy dwa, bo to jest moje bajdurzenie. Powiem, że jestem z mojej powściągliwości bardzo zadowolony, kusi mnie bardzo, aby go więcej, chociaż troszkę dodać, ale postanowiłem nie dokładać, bo zaraz zacząłbym myśleć o potopach zalaniach rzeki zmieniające koryta, a ile łąk pól domów bym zalał. O jeju wystarczy pół metra. Już słyszę utyskiwania na moją wyobraźnię. Szanowne moje koleżeństwo na pewno nie chciałoby kałuży i błota. Takoż, że chce, by to się szybko rozeszło, Taki fajny chłopaczek jestem. Druga myśl to taka, czy ten śnieg należałoby zgarnąć z chodnika, czy też poczekać na stopnienie. Tutaj nasuwa się takie pytanie, czy panowie mundurowi z ratusza będą wlepiać mandaty za nieodśnieżone chodniki, gdyby takie były, a znając służalczość tych osobników, czuje, żeby były. Całe moje myśli trafiły na przeszkodę nie do pokonania, służby prezydenckie. Coś dzisiaj widzę, nie jest tak, jak codziennie, czegoś mi chyba brakuje, może nie wziąłem odpowiednich lekarstw, ale których? Zaczyna się niebagatelny problem, a jak to były 2 lekarstwa i co zrobić, aby przypadkiem nie ominąć dobrego. Przyznacie mi na pewno rację, by nie zawalić i nie minąć, a zarazem nie zlekceważyć któregoś, to postanawiam, co następuje, -nie znam się na lekarstwach, wezmę z każdego po jednym to na pewno trafie na te dobre.