
Od jakiegoś czasu stałem się bardzo romantyczny. Bardzo lubię spoglądać na chmury, jest w nich tyle piękna i do tego nie są wcale nudne. Zauważyłem pewną prawidłowość, gdy je obserwuję . A mianowicie gdy tylko podniosę głowę, by się na nie popatrzeć to natychmiast inne myśli pryskają gdzieś hen daleko. Przychodzi mi do głowy taka refleksja, a zarazem taki drobny dylemat. Czy jest, jakiś opracowany system na przykład leczenia zaburzeń przy pomocy obserwacji obłoczków na niebie. Może się zdawać, że to temat takiego niskiego lotu, ale zaobserwowałem u siebie w trakcie konstatacji takie wygaszenie, całkowicie tracę rozeznanie co się dzieje w moim bezpośrednim otoczeniu. Wyciszenie , kompletne oderwanie się od rzeczywistości na pełną skalę. W tym momencie zastanawiam się, czy w każdej sytuacji w czasie mojej obserwacji byłbym taki skupiony. Czy gdyby dajmy na to obok, przy mnie, niedaleko był inny piękny widok, to nie przeniósłbym swojego wzroku i dodatkowo nie zaangażowałbym rąk. Ale to już inny temat, do którego kiedyś jeszcze powrócę … Mam też inny problem. Ostatnio postanowiłem, że zadbam o swoją kondycję i zdrowie. Lepszy oddech, świeże powietrze jest bardzo ważne, ale ilekroć, gdy mam okropną chęć pobiegać, iść na spacer to te wredne chmury na niebie zmuszają mnie do pozostania w domu… Ciekawi mnie jak długo taki stan rzeczy, jeszcze u mnie potrwa? Czy ktoś inny oprócz mnie ma takiego pecha