Postanowiłem się dzisiaj podzielić dobrą wiadomością i radością, jaka mnie od samego rana spotkała. Wiadomo ,młodym człowiekiem już nie jestem. To, co całkiem do niedawna robiłem z taką swobodą i z satysfakcją i chęcią sprawia mi w chwili obecnej dość spore problemy. Rano około ósmej godziny dostałem telefon i tu, chociaż nigdy nie mówię od kogo, co, gdzie, tym razem zrobię wyjątek i powiem otwarcie od Ewy, wstawaj ,przyjeżdżaj, czekam. Kobietą się nie odmawia a tym bardziej że to było wcześniej uzgadniane. Dostałem takie przyspieszenie niczym młody żołnierz na uniitarce. 10 minut ubrany umyty no może nie tak dokładnie, jak powinienem rano to zrobić, ale tu czas się liczył. Zadowolony , taki pełen euforii, podniecony, ile tylko sił, pełen obaw, wskoczyłem w samochód i jazda. Miałem po drodze jeszcze pełno w sobie bojaźni oraz ten strach, że wszystko może w ostatniej chwili inaczej się skończyć, niż bym chciał. Jadąc, zauważyłem jej samochodzik, który mnie gonił, gdyż na miejsce spotkania zmyliłem drogę. Radość w moim sercu była ogromna, wszystko będzie tak jak marzyłem, nareszcie nie będę się martwił o ciepełko. Drwal, którego mi Ewa załatwiła już u mnie rąbie drzewo.
